Wednesday, 11 September 2013

Powakacyjna motywacja


Od czasu przyjazdu z Polski do UK mialam mega lenia w szczegolnosci iz w Polsce sfolgowalam sobie z pewnymi zeczmia, kompletnie nie mialam czasu cwiczyc, ale ciagle cos sie dzialo, no ale stwierdzilam iz nie jestem jeszcze na tym etapie zeby byc obledna na punkcie fitness, wiec lekko dalam sie poniesc polskiemu jedzonku, pychotka nie powiem.

Oczywiscie czas wrocic do normalnosci i moich postanowien ze zmina swojego zycia i ciala.

Nie powiem jestem juz mega zadowolona z efektow jakie osoiagnelam dotychczas ale jak to sie mowi “w miare jedzenia apetyt rosnie” marzy mi sie pieknie wyzezbione cialo nie tyko jedrne ale i lekko z miesniami, wiadomio nie chce byc kulturystka.

Takze po przyjezdzie musialam lekko swoje cwiczenia zmodyfikowac do potrzeb rodzinnych i jak mojego rozbrykanego dwulatka, synek stal sie mega nieznosny i bunt dwulatka jest na pierwszym miejscu, wiec musze sie jakos wbic ze swoimi postanowieniami w caly ten harmider. Do tego jest mega duszno w UK i upaly ktore wcale nie ulatwiaja w motywowaniu samej siebie do roboty, Ale sie zmusilam!!! Trzeba!!

Zaczelam robic scalpel Ewy Chodakowskiej. Kurcze po 3 tyg przerwy mam mega trudnosci aby kazde cwiczenie do konca wykonac, ale staram sie  jak moge, Ewa jest mega nudna I malo motywujaca mnie do dzialan osoba, wiem iz robic swietne rzeczy i motywuje mnostwo polek za co jej chwala, ale jakos dla mnie jest jak typowe “flaki w oleju” ma swietne cwiczenia dlatego cwicze jej cwiczenia ale jak juz koncze oprogram to mam ochote szybko wskoczyc w moj Turbofire i doskakac to I tam, ahh tesknie za Turbofire, mysle non stop czy czasem nie zorbic kolejnego programu z nia, zobaczymy.

Narazie dam szanse Ewie….

A to moje motywacje do dzialan, ahh teraz mi mnostwo takich zdjec potrzeba aby przypominac sobie o swoim celu i do niego dazyc ;-)

No comments:

Post a Comment